|
Do akcji przystąpiono o 9-tej rano. "Kiełbiki" zwodowali
motorówkę Sp.Straży Rybackiej a my swoją. Dodatkowo Rejon Ostrołecki PZW pod kierownictwem Waldka Waleszkiewicza
udostępnił wóz terenowy "Honker", a Straż Pożarna ruszyła swoim
ciężkim wozem terenowym z wyciągarkami, piłą motorową i również
łodzią motorową. I właśnie z takim porządnym wyposażeniem oraz
dodatkowo wspierani przez towarzyszących dziennikarzy z Tygodnika Ostrołęckiego, Radia Dla Ciebie i Gazety Współczesnej
oraz świadomi o pomocy władz miasta - przystąpiliśmy do akcji.
Należy wspomnieć, że cała sprawa zaczęła się od interpelacji
Radnego Wiesława Szczubełka, który jak wiadomo jest naszym Prezesem i podniósł ten problem na sesji Rady Miasta Ostrołęki,
a Prezydent Miasta obiecał daleko idącą pomoc w tym zakresie.
Całość akcji zaczęliśmy od wybierania śmieci (głównie butelki plastikowe po napojach i olejach silnikowych) przy
użyciu specjalnie wykonanych na tę okoliczność podbieraków.
Śmieci pakowaliśmy do worków 160 litrowych. Już po godzinie
pracy okazało się, że 20 worków będzie za mało. Tak więc
pogoniono Prezesa do miasta celem uzupełnienia brakującego sprzętu.
Z każdą godziną pracy i zwiększaniem się ilości zapełnianych
worków - traciliśmy dopisujący nam z początku humor, a to za
sprawą znalezienia rozkładających się zwłok psa, świni czy też
kolejnej butli z olejem czy innym związkiem chemicznym.
Największą jednak trwogę budziły w nas dość szczelnie i mocno
zawiązane worki, w których znajdowało się coś miękkiego i b.
śmierdzącego (do których woleliśmy nie zaglądać), no i zmęczenie też swoje robiło.
Gdy po 3-4 godzinach uporaliśmy się ze śmieciami -
przystąpiliśmy do usuwania powalonych drzew. Tu prym wiedli strażacy, którzy przy użyciu piły motorowej cięli powalone
drzewa a my wyciągaliśmy je na brzeg lub wyciągaliśmy łodziami
na Narew, gdyż olbrzymia masa uniemożliwiała wyciągnięcie ich
na ląd.
Całość akcji nie obyła się bez drobnych przygód, a to ktoś
obsunął się do rzeki i nabrał wody w buty, a to ścinane drzewo
przewaliło się na przepływających łodzią uczestników akcji, a
to ktoś wpadł po pas w jamę bobrzą, czy też zaklinowanie się
piły w dużym pniu drzewa.
Jednak wszystkie te utrudnienia, przeciwności losu i złe
samopoczucie prysły jak przysłowiowa bańka mydlana, gdy naszym
oczom ukazał się czysty, uwolniony odcinek pięknej, dziewiczej
Omulwi, która już spokojnie mogła zasilać wody Narwi.
Po przypłynięciu do bazy i wyrzuceniu na brzeg łącznie 34
worów, w których znajdowało się blisko tona śmieci - wszyscy
orzekliśmy, że jednak było warto i jeszcze w tym roku zmontujemy wspólnie z "Kiełbikiem" akcję udrażniania SIEKIERKI.
Cieszy również fakt, że trzecie
ostrołęckie Koło PZW tj. "Energopap" również zapowiada podobną akcję w sprawie
oczyszczenia tzw. "starej ciepłej".
Zarząd Koła PZW "Narew" serdecznie dziękuje wszystkim
uczestnikom tej pięknej - ekologicznej akcji i jednocześnie zwraca się z apelem do wszystkich wędkarzy internautów "...nie pozostawajcie bierni i nieczuli na degradację środowiska
naturalnego i zanieczyszczanie naszych rzek, w przypadku ujawnienia takich incydentów natychmiast reagujcie..."
zobacz
galerię zdjęć >>
|